Włoskie tygodniki telewizyjne

http://radiacja.blogspot.com/2014/08/woskie-tygodniki-telewizyjne.html
Ponieważ włoska telewizja już sama w sobie stanowi dosyć osobliwe zjawisko w Europie, siłą rzeczy prasa z jej programem także mocno różni się od przewodników telewizyjnych w Polsce i innych krajach. Oto przegląd włoskich tygodników z programem tv.


Italia obroniła się przed niemiecką ekspansją prasową, która objęła prasowe rynki w blisko połowie krajów europejskich. Kraj ten ma swoich własnych potentatów prasowych, dwaj najwięksi z nich - Mondadori i CairoEditore mają siedziby w Mediolanie. Odrzucenie zagranicznego wpływu i kapitału, tak ochoczo przyjmowanych w Polsce, we włoskich tygodnikach przejawia się w wielu zaskakujących - uroczych i szokujących szczegółach na ich łamach. Włosi wypracowali własne know-how, dopasowane do ich rynku telewizyjnego.
W artykule nie zabraknie wyrazistych przykładów, jak projektuje się makiety tygodników telewizyjnych al'italiana.

Stwierdziłem, że w ogromnej większości rzymskich kiosków można kupić tylko jeden, najpopularniejszy magazyn telewizyjny. Tu i ówdzie, można trafić na jeszcze jeden przewodnik tv, przy czym nie zdarzyło mi się spotkać pełnej oferty tytułów tv-guide'ów zgromadzonej w jednym miejscu. Opłaciło się wiec zaglądać do różnych kiosków napotkanych w Wiecznym Mieście, gdyż w ten sposób zebrałem aż 7 tygodników TV (nie wydają dwutygodników) - tak różnych od siebie i od dostępnych w Polsce.

By szok tv-guide'owy był mniejszy zaczniemy od tytułu który w największym stopniu przypomina nasze rodzime wydawnictwa.


Na okładce S-e-C dominują jaskrawe kolory -
czerwony, różowy, żółty i turkusowy, a preferowanym
kolorem tła jest biały.
Główny tygodnik telewizyjny we Włoszech nosi tytuł
"TV Sorrisi e canzoni" ("Uśmiechy i piosenki"). Gdyby miał powstać dziś, twardogłowe menagi na pewno by zadbały, żeby najpopularniejsze czasopismo miało bardziej kwadratową nazwę - przecież jak obecna koresponduje z jego tematyką? Na szczęście, marka i logo "Sorrizów" ma najstarszą i najtrwalszą tradycję spośród wszystkich tv-guide'ów na Półwyspie Apenińskim. Wychodzi od roku 1952, kiedy telewizja w Italii dopiero raczkowała, a tytuł lepiej wówczas trafiał w festiwalowo-rewiową tematykę magazynu, gdzie atrakcje szklanego ekranu były tylko uzupełnieniem.
Wraz z dynamicznym rozwojem stacji telewizyjnych, w latach 60-tych dodano człon "TV", największy element logo, które w niemal niezmienionej postaci pozostało w winiecie czasopisma do dziś.

Ramówka po włosku to "palinsesto", znaczeniowo pokrewne angielskiego "schedule" oraz hiszpańskiego "horoario", bo spotykane nie tylko w odniesieniu do programu TV.

Pomijając dwie strony z omówieniami najciekawszych filmów, dzienne listingi w "Sorrisi" otwierają dwie sąsiadujące strony (facing) z palinsestami 6 największych stacji: RAI1-3, Rete4, Canale5 i Italia1. Układ i proporcje kolorów ramek powoduje, że są one niesamowicie czytelne! Dodatkowe omówienia, oprócz hitów dnia, znajdują się też w kolumnach z programem.

Każdy kolejny dzień w "Sorrisi e canzoni" jest oznaczony odpowiadającym kolorem na brzegu stron. W nieco innym odcieniu, ale odpowiednim dla dnia, zabarwione są belki z nazwą stacji TV. Towarzyszą im ich logo. Mała liczba dyskretnie oznacza pozycję danej stacji na liście kanałów w dekoderach satelitarnych i tunerach DVB-T (jeżeli sortowanie zostało zorganizowane przez LCN). We Włoszech automatyczne sortowanie jest dosyć powszechne, ale powyżej 7 kanału nieco inne w DVB-T i satelitarnej Sky.

Podział na "Grandi reti" (Wielkie sieci) i "Canali gratuiti" ("kanały bezpłatne") wynika z historii rynku stacji telewizyjnych i przyzwyczajeń widzów. Taki układ listingów znany mi jest też z francuskich czasopism TV, a spotykany także w brytyjskich (przeglądy tygodników w tych krajów - wkrótce).

Dalsze dwie strony są zadrukowane "palinsestami" najpopularniejszych kanałów z bezpłatnej telewizji naziemnej. Tu mamy już węższe kolumny, a skrócenie programu mniejszych stacji i zminimalizowanie omówień, pozwoliło zgromadzić więcej stacji. Layout pozostaje czytelny - głównie dlatego, że magazyn nie stosuje kolorowego tła w kolumnach z listingami - są one po prostu białe.




Dalsze dwie strony są zadrukowane palinest'ami najpopularniejszych kanałów z bezpłatnej telewizji naziemnej. Tu mamy już węższe kolumny, w przypadku mniejszych stacji program jest skrócony. Mniej jest omówień i choć stało tłoczniej, nadal layout pozostaje czytelny - głównie dlatego, że magazyn nie stosuje kolorowego tła w kolumnach z listingami - są one po prostu białe. Przewracając dalsze dwie strony zapoznajemy się z ramówkami płatnych kanałów filmowych i tematycznych - ale uwaga - są tylko na lewej stronie - prawą każdego dnia zajmują reklamy.

Przewracając dalsze strony zapoznajemy się z ramówkami płatnych kanałów filmowych i tematycznych - ale uwaga, bywają dni tygodnia, gdy są one rozbite na dwie lewe strony (nie jak poniżej)- prawą danego dnia zajmują reklamy.




Niewątpliwie "TV Sorrisi e canzoni" to magazyn aspirujący do półki premium. Obejmuje 147 stron i oprócz listingów można na nich znaleźć wiele rubryk: wywiady z z osobistościami telewizji i showbiznesu, informacje o projektach nowych audycji telewizyjnych, opisy premier kinowych, polecane płyty i książki. Niestety, aż 42 strony zajmują reklamy, a sam magazyn drukowany jest w sposób typowy dla wysokonakładowych, budżetowych wydawnictw (charakterystyczne zniekształcenia szczegółów zdjęć).

"TV Sorrisi e canzoni"
wydawca: A. Mondadori Editore
stron: 147
Format: delikatnie mniejszy od standardowego A4
Cena: 1,5 euro


Zanim przejdziemy do dalszych TV-guide'ów - krótka dygresja - wydawca "Sorrisi...", Mondadori, ma w ofercie pewien specyficzny dla Włoch tytuł prasowy, którego pierwszy numer stał się międzynarodowym wydarzeniem, wspomnianym nawet w Polsce w TVN24.
"il mio PAPA" ("Mój Papież") - pierwszy tygodnik poświęcony życiu papieża Franciszka, stylizowany na brakujące ogniwo między "Gościem Niedzielnym" a "Życiem na gorąco" - porównując do naszych tytułów. "Il mio PAPA" był we Włoszech obecny w każdym kiosku, a "Sorrisi" reklamowały najnowszy numer. EDIT 2015: Oh, my gha..... "Mój Papież" zaczął wychodzić też w Polsce (jako miesięcznik).








Gdy już prawie zwątpiłem widząc w każdym kiosku jedynie "Sorrisi", zacząłem wreszcie trafiać na różne inne magazyny tv. Pierwszym z nich był "Dipiu TV" ("Więcej TV").
Mimo podziału stacji na RAI (dwie strony), Mediaset i La7 (dalsze dwie strony), kanały bezpłatne i satelitarne, układ nie jest przejrzysty. Rządzą nim ramki, grube ramki, cienkie ramki, nadmiar czcionek,  formatowań i... czy wspominałem już o ramkach?
RAI (1-3 i tematyczne RAI!)



Mediaset (3 kanały) i La7


główne komercyjne, kanały dziecięce


satelitarne kanały SKY:


...i niespodzianka!
Program stacji radiowych: RAI i najpopularniejszych komercyjnych rozgłośni, chociaż ramówki tych drugich ograniczają się do rozpiski dyżurów DJów i nazw pasm. Ciekawa jest obecność w tym gronie Radio Studio+, które nadaje lokalnie w środkowych Włoszech (przysłuchiwałem się jemu kiedyś, ciekawy CHR/dance):


Wracamy do spisu treści - co oprócz programu TV (i radia) znajdziemy w "Dipiu"?
Inwestycja 1 euro daje nam bilet do machiny czasu zabierającej czytelników w szalone lata 90. W części magazynowej bardzo wyraźnie widać że magazyn edycyjnie zatrzymał się w zwariowanej ostatniej dekadzie XX wieku:)
-Listy do wróżbity, pogoda na cały tydzień w formie artykułu na całą stronę, porady miłosne, "autografy" gwiazd dla czytelników, muzyczny top20, wizerunki gwiazd showbusinessu do wycinania i kolekcjonowania, i coś sooo 90s: książka w odcinkach! I to jaka! -"Jezus cudów"!
Pamiętacie plakaty wszywane w środku numeru w kolorowych czasopismach w latach 90? -Jest też plakat w Dipiu! W tym tygodniu wylądował na nim jakiś niepełnoletni młodzian, bohater popularnej telenoweli - bez koszulki (włoscy pedofile na pewno byli ucieszeni).
Wreszcie coś dobrego - wyniki oglądalności TV:


Dipiu' TV
Wydawnictwo CairoEditore
stron 147
format A4
cena: 1euro




Niestety, wydawca "Dipiu' TV" nie poprzestał na jednym koszmarku prasowym. W mniejszym formacie A5 wydaje też TV MIA ("Moja Tv").
Winieta bez charakteru i co tydzień na nieapetycznym, musztardowym tle stanowi dopiero początek, bo to, co dzieje się w środku numeru to istny makietowy horror. Ramki, ramki, ramki, nadmiar czcionek i formatowań to ciąg dalszy listy grzechów. Dość powiedzieć, że separatorem godziny od minuty jest przecinek. Dziwnie patrzy się na zapis: 16,35
Poziome separatory w kolumnach z programem, jako jeden z niewielu czarnych i cieńszych formatów wprowadzają trochę ładu.
Oczywiście stosuje się podział rozmieszczenia stacji na kanały RAI, komercyjne Mediaset i pozostałe, ale z pewnym "twistem". Wydawca musi być w jakiś sposób związany z kanałami La7 i La7D, które są faworyzowane i pozycjonowane na stronie jeszcze przed publicznymi kanałami RAI. Przy czym jest to chyba niedźwiedzia przysługa. Włoski telewidz z przyzwyczajenia i tak będzie ich szukał gdzieś dalej za RAI i Mediasetem, przed kolumnami z telewizją publiczną raczej niczego się nie spodziewając.
Program mniejszych stacji jest skrócony do godzin największej oglądalności. Bywa, że najbardziej skąpe ramówki mają tylko 2-3 linijki dla prime-time'u!






Ogólnie jest to jednak dosyć przepastny zeszycik liczący 180 stron. Aż 56 wszytych wewnątrz numeru zajmują... przepisy kulinarne. 80 eurocentów za taką "hybrydę" tv+kuchnia, to nawet całkiem korzystna oferta jeżeli nie ma się żadnych wymagań wobec układu programu telewizyjnego.

Aha, absurdu istnienia tego czasopisma dopełnia "plakat" - do wyrwania z środka zeszytu, przedstawiający co tydzień postać innego świętego katolickiego. W numerze który mam do dyspozycji widnieje jakaś święta Tekla, wydrukowana z niewyraźnego JPEGa powiększonego do granic możliwości.

TV MIA
wydawnictwo CairoEditore
stron: 180
format A5
cena: 0,80e




Do wydrukowania Vero TV ("Prawdziwa TV") trzeba zużyć zdecydowanie więcej kolorowej farby niż do pozostałych magazynów, lecz wcale nie oznacza to, że gazetka jest przez to mniej czytelna. Wręcz przeciwnie - konsekwencja w stosowaniu schematu kolorów przynosi bardzo dobre rezultaty. TV MIA mogłaby się wiele nauczyć.

Pierwsze dwie strony zajmują stacje RAI - kolor kolumny odpowiada ich barwom korporacyjnym: RaiUno - niebieski, RaiDue - czerwony, RaiTre - zielony. Obok "wielkiej trójki", w mniejszych ramkach po prawo, znajdziemy tez kanały tematyczne publicznego nadawcy w mniejszych ramkach.

Na dwóch kolejnych widnieją ramówki największego komercyjnego nadawcy - Mediaset, wg. takiego schematu jak RAI, tj. największe: Canale5, Italia1, Rete4 w dużych ramkach o własnych barwach korporacyjnych, a obok nich mniejsze kanały Mediasetu z DVB-T.


Na kolejnych stronach, czyli przy mniejszych stacjach, wspólny kolor oznacza grupy tematyczne. Przypatrując się kolejności kanałów dostrzegamy, że wydawca VeroTV jest też zapewne nadawcą kanału telewizyjnego o tej samej nazwie, pozycjonowanym w miejscu, które w innych czasopismach tradycyjnie przysługuje "La7" - największemu kanałowi komercyjnemu, nie należącemu do RAI ani Mediasetu.




Mimo zastosowania tak wielu farb, nie gryzą się one z tłem listingów na dany dzień. Odstępy między kolumnami są na odpowiednio duże, by barwa dnia była sygnalizowana przez całą stronę, nie tylko przez ramkę.
Mi bardzo przypadło też do gustu wprowadzenie cienkiej, poziomej linii między kolejnymi pozycjami programowymi w listingach. "Rozstrzelona" w ten sposób ramówka jest luźniejsza i czytelniejsza.

Część magazynowa z plotkami i wywiadami z celebrytami charakteryzuje się bardzo ciasnymi wersaliakmi tytułów - cały nagłówek, bez względu na to czy zawiera trzy słowa, czy trzydzieści, mieści się w jednej linijce. Jego czcionka w niektórych przypadkach to Arial Ultra Narrow.

Vero TV
wydawnictwo GVE - Guido Veneziani
stron: 132
format: A4
cena: 1e




Kolejny tygodnik, podobnie jak wcześniejsza TV MIA, również jest wydawany w formacie A5, typowym dla magazynów tv za Oceanem, coraz bardziej zadomawiającego się w różnych krajach europejskich. "TeleSette", mimo że makietą tkwi w ubiegłych dekadach, ma kilka uroków.
Po pierwsze: wyraziste ("glossy") logo w winiecie. Po drugie: na stronach z codziennymi omówieniami filmów, zamiast kadrów umieszczone są... miniatury ich plakatów kinowych! Super! Dodatkowa metryczka informująca o roku produkcji, gatunku, czasie trwania i odbiorze krytyków pogłębia kinowe wrażenia, nawet u widzów sprzed małego ekranu.
Magazyn zawiera też tygodniowy program stacji radiowych RAI i... creme de la creme (ironicznie ofc): program kanałów tzw. "teleplanktonu", czyli małych, lokalnych i nieoglądanych przez nikogo stacyjek (znanych też z satelity HotBird), emitujących w kiepskiej jakości telezakupy i filmy klasy B.







Telesette posiada szereg edycji lokalnych, które różnią się właśnie pulą stacji na ostatniej stronie listingów z regionalnym "teleplanktonem". W wydaniu które posiadam, zakupionym w Rzymie są ujęte stacje z Rzymu i regionu Lazio, w którym leży stolica. Warto zwrócić uwagę na identyfikator lokalnego wydania przy dolnym lewym brzegu strony.

Część magazynowa obejmuje omówienia ciekawych programów, w połączeniu z show-bizem; na kilku stronach są wyszczególnione transmisje sportowe w TV. W części "domowej" redakcja proponuje przepisy, porady, "zdjęcia naszych dzieci" i ogłoszenia o zwierzętach do adopcji.
TeleSette
Wydawnictwo Edizioni del Luca
stron: 148 (w tym szare strony z krzyżówkami)
format: A5
cena: 1e




Na koniec jeszcze dwa: najdroższy i najtańszy włoski magazyn TV.






Gdzieś w okolicach Watykanu natknąłem się w kiosku na najdroższy spośród włoskich tv guide'ów - 
"Film TV".
Cenę 2 euro uzasadnia wąski profil magazynu: filmy, filmy i tylko filmy. Głównie te w telewizji, ale również w kinie, na DVD i Blu-Ray.
Z tego powodu zupełnie pominięte są inne propozycje telewizji: seriale, teleturnieje, talk-showy itd. Brak innych omówień niż filmowe, daje rezultat w postaci niesamowicie przejrzystego układu stacji - wszystkie najważniejsze kanały mieszczą się na dwóch stronach, a filmowe premium na dalszych dwóch:






-Tak, Film TV ceni sobie również wysokiej jakości program radiowy, dlatego drukuje codzienny program publicznych rozgłośni, informacyjnego Radio24 oraz stacji specjalizujących się w muzyce klasycznej "Filodiffusione".

Tygodnik wydawany jest na innym papierze niż pozostałe, tańsze tv-guide'y, i niestety jest to paper bardziej typowy dla gazety codziennej niż dla magazynu. Trochę przykro, jak na wydane 2 euro. Z drugiej strony - jest bardziej ekologiczny i łatwiej zagina się, przerzucając kartki na kolejny dzień.

Tu też mamy małe przebłyski lat 90-tych: oprócz archaicznego logo w winiecie, w środku numeru znajduje się plakat z reprintem dawnych, klasycznych reklam kinowych premier.

Film TV
wydawnictwo Editore Tiche Italia
stron: 100
format A4 
papier: śliska, magazynowa okładka, wewnątrz papier gazetowy
cena: 2 euro




tv Settegiorni
I na sam koniec przeglądu włoskiej prasy telewizyjnej - najtańszy przewodnik. Znalazłem go w sklepie Carrefour i podejrzewam, że tylko tam jest dystrybuowany. Skromny, 68-stronicowy zeszycik kryje najbardziej przejrzysty program stacji spośród wszystkich omówionych czasopism w tym poście. Z tymże, ze względu na budżetowy charakter magazynu, pula stacji została ograniczona do najpopularniejszych, bezpłatnych kanałów. Płatne pakiety - SKY i Mediaset mają swoje codzienne kolumny, a w nich omówienia najciekawszych propozycji spośród wszystkich kanałów danego pakietu.
Podoba mi się trochę ascetyczny sposób drukowania programu - wyróżnikiem jest pionowa linia rozdzielająca godziny od pozycji programowych. Bardzo zgrabnie zostały również skomponowane logotypy stacji TV z ich nazwą na belce.
Część magazynowa, bardzo skromna, z przepisami kulinarnymi i nowinkami show-businessu jest sformatowana w sposób przypominający "artykuły sponsorowane" w polskiej prasie.

Dziwny efekt daje giętka, kolorowa okładka opasająca sztywny, prawie kartonowy papier wewnątrz numeru (wbrew pozorom, druk jest na nim kolorowy - dobrze dobrane, wyraziste barwy charakteryzujące dni).



tv Settegiorni
wydawnictwo: dla Carrefour?
stron: 68
format: A5
cena: 0,20e!!!

No comments :

Post a Comment